Pomagamy kotom. Jesteśmy zwykłymi ludźmi. Angażujemy swój czas i własne pieniądze, aby pomagać kotom. Robimy to od lat. Coraz lepiej i na większą skalę. Przygarniamy koty, leczymy, szukamy im domów. Tłumaczymy, jak opiekować się kotami. Pokazujemy ludziom ile dobroci można z siebie wykrzesać dzięki tym pięknym stworzeniom tyGAg. Data publikacji: We wczesnych godzinach rannych 7 marca zabezpieczyliśmy kolejny transport 29 kotów, po które nasz wolontariusz jechał aż do Gliwic. Zwierzęta zostały porzucone w transporterach i klatkach po stronie ukraińskiej – najprawdopodobniej ktoś nie mógł przekroczyć z nimi granicy… Ludzie działający przy przyjściu granicznym zaczęli organizować pomoc i otrzymaliśmy telefon o 1 w nocy z błaganiem o wsparcie. Zwierzęta czekały 2 dni na ratunek! Zostaliśmy poproszeni o zapewnienie opieki 35 kotom, psy przejęła organizacja gliwicka. Dojechało do nas 29. Losy pozostałej szóstki są wyjaśniane. Maciej bez wahania w środku nocy zorganizował pomoc i łącznie 3 osoby pojechały po zwierzęta. Maćku, ogromnie Ci dziękujemy. Dzięki Tobie zwierzaki nie musiały czekać dłużej. Kochani, otrzymujemy od Was ogromne wsparcie, za które jesteśmy niezmiernie wdzięczni. Dziękujemy także fundacjom i stowarzyszeniom, które przejmują od nas zwierzaki. Staliśmy się centrum przerzutowym: przyjmujemy transporty, zabezpieczamy zwierzęta, które następnie ogląda weterynarz. Wszystkie koty, które odbieramy mają zapewnione odpchlenie i odrobaczenie, a jeżeli ich stan zdrowia na to pozwala – szczepienie. Jeśli są chore, otrzymują odpowiednie antybiotyki i inne lekarstwa. Wszystkie testujemy pod kątem FIV/FeLV. Dopiero po tych zabiegach – wypuszczamy je w świat. Do tej pory zabezpieczyliśmy 93 zwierzaki – 88 kotów i 5 psów. Na tę chwilę 46 kotów przebywa pod naszą opieką, pozostałe przejęły inne organizacje. W domach tymczasowych mamy 5 psów, z czego 4 domy deklarują chęć przekształcenia ich w domy stałe. 3 sunie wymagają kastracji – po okresie kwarantanny przeprowadzimy na nasz koszt zabiegi. Wszystkie koty, które wyadoptujemy – wrócą do nas na sfinansowaną przez nas kastrację. Kochani, koszty są ogromne! Zwiększyliśmy kwotę na zbiórce i błagamy o wsparcie finansowe: ❗❗❗ Błagamy także o pomoc ze strony organizacji, które mają wolne miejsca. ❗❗❗ Szykuje się ogromny transport zwierząt z okolic Kijowa, gdzie toczą się bardzo ciężkie walki. Transport może liczyć kilkadziesiąt zwierząt w bardzo złym stanie. Nie będziemy mogli udzielić pomocy, jeżeli nie zwolnią się miejsca. ❗❗❗ Z całych serduszek dziękujemy organizacjom, które przejęły od nas zwierzęta: 🐾 Koty z Legionowa – Koci Zakątek 🐾 Fundacja Hospicjum dla Kotów Bezdomnych 🐾 Miasto Kotów 🐾 Stowarzyszenie „Na Kocią Łapę” 🐾 Fundacja Głosem Zwierząt 🐾 Komitet Społeczny „Kot obok Psa” 🐾 Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Człuchowie 🐾 Ja pacze sercem 🐾 Szpitalik dla Kociąt w Krajence Trudno oszacować liczbę wolno żyjących kotów w Polsce. W samej Warszawie może być ich nawet kilkadziesiąt tysięcy. Warto pamiętać, że koty wolno żyjące stanowią ważny element miejskiego ekosystemu. Kotom wolno żyjącym powinniśmy pomagać z dwóch powodów. Po pierwsze – to ludzie doprowadzili do stworzenia takiej populacji wolno żyjących kotów przez ich porzucanie. Po drugie, zwierzęta te pomagają w ograniczaniu liczby gryzoni – myszy i szczurów w miastach. „Jesteśmy im to winni” – mówi Cezary Wyszyński z Fundacji VIVA!. Kot wolno żyjący jest naturalnym wrogiem gryzoni. Ale by łapać myszy – musi być silny i dobrej kondycji. Dla kota łapanie myszy to naturalna zabawa, a nie tylko zdobywanie pożywienia. Kot wolno żyjący (podwórkowy, piwniczny, działkowy) potrzebuje ludzkiej pomocy. Ciągle jeszcze słyszy się stereotypy, że koty w mieście same łatwo znajdą sobie pożywienie i schronienie. To nieprawda, bo szczelnie zamykane są pojemniki śmietników i zsypy w budynkach, a śmieci pakowane w specjalne worki foliowe. Zamykane i zabijane są okienka piwniczne – droga do ciepłych i bezpiecznych azylów. W jesienne chłody oraz mroźne zimowe dnie i noce, trudno jest przeżyć wolno żyjącym kotom. Ich szanse na przetrwanie zmniejsza brak ciepłego, suchego schronienia i pożywienia. Powoduje to wycieńczenie organizmu, choroby, a w efekcie śmierć. Każdy człowiek, każda społeczność mieszkańców, dzieci w szkole – może pomóc zwierzętom. I w świetle Ustawy o ochronie zwierząt – powinien to robić. Rozdział 6, Art. 21 – Zwierzęta wolno żyjące (dzikie) – “Zwierzęta wolno żyjące stanowią dobro ogólnonarodowe i powinny mieć zapewnione warunki rozwoju i swobodnego bytu”. Ustawa nakazuje także humanitarne traktowanie wszystkich zwierząt (Art. 5 – “Każde zwierzę wymaga humanitarnego traktowania), zwierzę to nie rzecz a istota (Art. 1 – “Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę”). Jak możemy mądrze pomagać kotom wolno żyjącym zimą? Zestawienie poniższych rad będzie pomocne: 1. Otwórz piwniczne okienko. Wystarczy jedno w bloku. Temperatura w piwnicy choć niska, jest i tak wyższa od tej panującej na wolnym powietrzu. Ściany ochronią przed mrozem, wiatrem, wilgocią, lodem i śniegiem. 2. Jeśli w Twojej okolicy są domki dla kotów i zwierzęta z nich korzystają, sprawdź, czy są wystarczająco zabezpieczone – czy jest w nich siano, a otwory wejściowe chronione przed wiatrem. Sprawdź, czy wejście nie jest zasypane śniegiem, odśnież w razie potrzeby. Warto, by domki znajdowały się wewnątrz piwnicy, zabudowań – z zapewnionym swobodnym dostępem dla kotów, ew. przy murze, w miejscu zacisznym, zawietrznym. Może warto zamontować prowizoryczną zasłonę z koca lub przezroczystej plexi, chroniącą wejście przed śniegiem i deszczem? Domek powinien stać nie bezpośrednio na ziemi, lecz na podwyższeniu – cegłach, drewnianym podeście itp. Siano jest lepszym rozwiązaniem niż słoma czy koce – te ostatnie łatwo ulegają zawilgoceniu i zamarznięciu i zamiast chronić przed zimnem, będą ziębić. Otwór w domku nie powinien być zbyt duży – taki by zmieścił się w nim kot. 3. Zapewnij kotom ciepłe posiłki minimum dwa razy dziennie. Świetnie sprawdza się ciepły rosołek z ugotowanymi kawałkami mięsa, serc drobiowych, wątróbki (bez dodatku przypraw i bez klusek!). Karma powinna być wysokokaloryczna i podawana w większej ilości/częściej niż zazwyczaj. Jeśli podajemy mokrą karmę, pamiętajmy, że niezjedzona w przeciągu pół godziny-godziny – zamarznie. Podawajmy jej tyle, by koty zjadły ją za jednym podejściem. Za do wykładajmy karmę częściej. 4. Stały dostęp do misek z wodą. Dolewajmy gorącej wody do misek. Można też dodać szczyptę cukru do wody, ochroni ją częściowo przed zamarzaniem. Przy okazji dodatkowa dawka energii na pewno nie zaszkodzi kotom przebywającym stale na zewnątrz. Nie wolno dodawać do wody pitnej chemicznych substancji przeciw zamarzaniu, jakie stosuje się np. w autach – już wiele kotów zmarło z powodu wypicia wody z ich dodatkiem! Są śmiertelnie trujące! Nie dodawajmy też soli do wody! Nerki kotów są bardzo wrażliwe… 5. Unikajmy sypania solą okolic domków dla kotów czy wejść do piwnic. Sól pozostała między poduszeczkami łap, zlizana przez kota podczas mycia futra, może uszkodzić kocie nerki. Sól może też pokaleczyć łapy. Wystarczy odśnieżyć okolice wejść do domków i wysypać piaskiem. 5. Nie uszczęśliwiajmy dzikusków na siłę. Zabranie ich do mieszkania nie jest dobrym pomysłem. Mimo mrozów one nadal wolą żyć obok człowieka, choć trzeba przyznać, że zimą zdecydowanie trzymają się bliżej zabudowań. Lepszym wyjściem jest swobodny dostęp do altanki, garażu, zabudowań gospodarczych. Zorganizujmy tam dla nich legowiska wyścielone sianem lub ciepłymi kocami (w zabudowaniach koce są sprawdzą). Pamiętajmy, by pozostawić uchylone drzwi lub otwory, przez które koty będą mogły wchodzić i wychodzić, kiedy zechcą. Usuńmy też potencjalne trujące dla kotów substancje, chemię gospodarczą, płyny antyzamarzające (są śmiertelnie niebezpieczne dla kotów!). 6. Jeśli masz auto, zanim ruszysz zimą, sprawdź, czy bezdomny kot nie dostał się w okolice silnika. Ciepło pod maską auta (stygnący silnik po jeździe) wabi koty. Dlatego zanim uruchomisz samochód, postukaj mocno w felgi, by wystraszyć ew. gości. Typowej zimy jeszcze nie ma, ale przymrozki już się zdarzają. Jeszcze jest czas na przygotowanie kocich budek i sprawdzenie miejsc, gdzie bytują „piwniczniaki”, zanim zaśnieży nasze miasta i miasteczka. Zima zbliża się do nas wielkimi krokami. Ogrzewamy swoje domy, a wychodząc na zewnątrz zakładamy ciepłe, kurtki, czapki, szaliki. Jednym słowem – robimy wszystko, aby nie zmarznąć. Niestety nie każdy ma to szczęście…Dla wielu bezdomnych zwierząt zima to nieustanna walka o przetrwanie. Może to więc ostatni moment na zastanowienie się jak możemy pomóc psom i kotom bez dachu nad głową. W przeciwieństwie do bezdomnych ludzi, którzy zazwyczaj mogą wpłynąć na swój los, zwierzęta nie mają wyboru. Często lądują na ulicy, nawet w samym środku zimy, bo np. przestały być uroczymi szczeniaczkami i opiekunowi już się znudziły. Nadchodząca pora roku to dla bezpańskich zwierząt najtrudniejszy okres, w którym ciężko jest im znaleźć ciepły kąt i pożywienie. Wygłodzone i wycieńczone, często nie wytrzymują mrozów. Taka sytuacja dotyczy szczególnie kotów, gdyż psy często znajdują azyl w schronisku .Nie powinniśmy być jednak obojętni na ich los, twierdząc, że skoro nie mamy możliwości adoptować ich wszystkich to jakoś muszą dać sobie radę same. Zamiast bezradnie rozkładać ręce, zacznijmy działać. Podziel się piwnicą Jeśli masz własną piwnicę, otwórz jej okienko i zabezpiecz je tak, aby kot mógł wejść do środka i w każdej chwili wyjść, nie wpuszczając przy tym zbyt dużo zimna do pomieszczenia. Zapewnisz mu w ten sposób schronienie przed mrozem. Jeśli możesz postaw w piwniczce kuwetę z piaskiem lub żwirem a także miskę z wodą i jedzeniem. Pamiętaj, że takie miejsce musi być regularnie sprzątane i dezynfekowane. Mieszkasz w bloku i piwnicę dzielisz z innymi mieszkańcami? Spróbuj przekonać ich do tego pomysłu. Koci domek Jeśli sam pomysł konsultacji z sąsiadami przyprawia Cię o gęsią skórkę, albo z różnych innych powodów nie możesz pozwolić sobie na udostępnienie kotom piwnicy, zbuduj dla nich domek. Taka pomoc nie wymaga dużych nakładów finansowych. Wybudowanie go jest bardzo proste. Wystarczy zwykły karton, odrobina taśmy i styropianu z marketu budowlanego do ocieplenia wnętrza oraz folia lub cerata do zabezpieczenia przed wilgocią. A więc do dzieła! Instrukcja wykonania kociego domku: odpowiedni karton – nie za duży, bo kot nie będzie w stanie wypełnić go własnym ciepłem, ale i nie za mały. Zwierzak musi mieć możliwość swobodnej zmiany pozycji w domku. otwór wejściowy – najlepiej aby miał około 14×14 cm. dół i górę kartonu szeroką taśmą (także od środka). Warto też zrobić to samo ze wszystkimi kantami kartonu. domek. Każdy bok osobno oklej odpowiednio dociętym kawałkiem płyty styropianowej. Do przymocowania styropianu użyj szerokiej taśmy klejącej. Ważne jest aby styropian był dobrze przymocowany i się nie przemieszczał. Jego mocne przyklejenie usztywni całą konstrukcję. Zwróć szczególną uwagę na wejście do budki; styropian należy przytwierdzić tak, aby tektura nie była widoczna oraz aby woda nie dostawała się pod styropian. W przeciwnym razie ścianki domku mogą szybko nasiąknąć wodą i nie posłuży on zbyt długo. konstrukcję owiń materiałem nieprzemakalnym (np. ceratą lub trochę grubszą folią). W środku powstałego „domku” przygotuj kotu posłanko z wełny lub polaru. masz taką możliwość, zrób nad wejściem mały daszek z kawałka pleksy lub gumy. aby ustawić domek tam gdzie koty najczęściej przebywają (np. pod balkonami, w krzakach lub koło śmietnika Opracowane na podstawie: A co z psami? Kiedy zobaczysz błąkającego się psa a sam nie masz możliwości adoptowania takiego czworonoga, nie bądź obojętny i wezwij straż miejską. Możesz zabezpieczyć zwierzaka do czasu przyjazdu służb, np. zabierając go do domu, piwnicy czy przywiązując do drzewa. Jednak pamiętaj – nie ryzykuj i bądź ostrożny. Jeśli już się na to zdecydujesz zachowaj spokój i nie wykonuj gwałtownych ruchów. Nie kieruj się emocjami i nie przytulaj psa, ponieważ może on zrozumieć Twoje intencje zupełnie odwrotnie. Kiedy już funkcjonariusze przyjadą na miejsce, na pewno zadbają by zwierzak trafił do schroniska i miał zapewnione ciepłe schronienie i pożywienie. Nie zakładaj z góry, że błąkający się pies został przez kogoś porzucony. Być może okaże się, że jego właściciel właśnie usilnie go szuka. Przechodząc obojętnie odbierasz takiemu zwierzakowi szansę na powrót do kochającej rodziny! Kolejnym dobrym pomysłem jest wsparcie któregoś ze schronisk . Nie musi to być pomoc finansowa, możesz np. zostać wolontariuszem i zorganizować akcję zbiórki karmy, koców czy kołder. Katarzyna Gębal Program Zapobiegania Bezdomności Zwierząt działa w Legionowie od prawie 14 lat. Gdy pierwszego stycznia 2012 roku weszła w życie nowelizacja ustawy o ochronie praw zwierząt, nakładająca na wszystkie gminy obligatoryjny obowiązek wprowadzenia takiego programu, Legionowo już od 6 lat miało sprawnie działający program oraz znaczące osiągnięcia w tej dziedzinie. I wciąż, wyznaczając nowe standardy, podąża do przodu. Zdaniem lokalnych działaczy i obrońców praw zwierząt Legionowo naprawdę ma się czym pochwalić. – Dzięki podjętym działaniom zapobiegamy niekontrolowanemu rozmnażaniu się wolno żyjących kotów, zdecydowanie łatwiej znajdując im domy. W ciągu tych lat wysterylizowaliśmy 3156 kotów (2126 kotki i 1030 kocurków), a także 386 suczek i 89 psów w ramach tak zwanej adopcji z ulicy. Ponadto oddaliśmy w dobre ręce ponad 3025 kotów i 516 psów (adopcje z ulicy). Dla żyjących na wolności kotów zakupiliśmy 74 budki, które ustawione są w różnych miejscach Legionowa. Nie jest to wyjście idealne, ale tam mogą się schronić przed zimnem i deszczem. Nasze potrzebujące pomocy zwierzaki są dokarmianie, leczone, w razie potrzeby mają też zapewnioną całodobową pomoc medyczną, schronienie i tymczasową opiekę do czasu adopcji, współpracuje bowiem z nami siedem lecznic weterynaryjnych – podkreśla Małgorzata Luzak, inicjator i społeczny koordynator Programu Zapobiegania Bezdomności Zwierząt w Legionowie. To wszystko udało się osiągnąć głównie dzięki wielkiemu sercu i oddaniu wolontariuszy, bez których trudno byłoby zrobić tyle dobrego i uratować tak wiele psów i kotów. Działalność tych ludzi jest bezcenna. A teraz grupa młodych, choć już pełnoletnich i mających odpowiednie doświadczenie osób zamierza poprowadzić przy ul. Al. 3 Maja dom tymczasowy dla kotów, które znajdą tam przejściowe schronienie na czas leczenia, rekonwalescencji po sterylizacji czy oczekiwania na adopcję. – Może to nie jest szczyt marzeń, bo tylko piwnica w wolno stojącym budynku, ale są w niej trzy pomieszczenia, jest doprowadzona kanalizacja, ogrzewanie, wszystko jest pomalowane, a na podłodze leży łatwo zmywalna wykładzina. Jest także okienko, a oprócz tego w każdym pomieszczeniu zrobiona została wentylacja. Więc kiedy wyposażymy ten lokal, zrobi się przytulnie – dodaje legionowska radna. Koci Zakątek ma zapewniać schronienie bezdomnym kotom do czasu oddania do adopcji, przyjmować i przetrzymywać koty wolno żyjące, wymagające pomocy lekarsko-weterynaryjnej, zapewniać właściwe warunki bytowania kotom, również tym po zabiegach sterylizacji czy innych zabiegach wykonanych w legionowskich lecznicach, troszczyć się o koty chore zgodnie z zaleceniami i pod kontrolą lekarza weterynarii, podejmować starania w celu odnalezienia dotychczasowych opiekunów zwierząt lub znalezienia nowych domów adopcyjnych. Koty będą przebywały tylko w wyznaczonym dla nich pomieszczeniu i nie będą wychodziły na zewnątrz. Regulamin Kociego Zakątka określa obowiązki osób odpowiedzialnych za jego prawidłowe działanie: utrzymanie czystości, przeprowadzanie okresowych dezynfekcji, niedopuszczanie do nadmiernego zagęszczenie kotów w lokalu (maximum 15-20 sztuk), stosowanie procedur medycznych wskazanych przez lekarza weterynarii, prowadzenie statystyki adopcji. Jak twierdzą specjaliści, koty są ważnym elementem miejskiego ekosystemu. Ich obecność przede wszystkim reguluje populację gryzoni, przy czym nie chodzi tu tylko o polowanie. Udowodniono, że już sama obecność kotów sprawia, iż płodność myszy i szczurów spada. Oczywiście kotów zdrowych i wysterylizowanych. – Wierzymy, że ta inicjatywa spotka się z życzliwym przyjęciem legionowian, którzy coraz częściej reagują na przejawy złego traktowania zwierząt – dzwonią, pomagają, coraz chętniej współpracują. To bardzo budujące. Wielokrotnie Straż Miejska podejmowała interwencje właśnie po zgłoszeniach mieszkańców. Nie jesteśmy obojętni i o to właśnie chodzi – uważa Małgorzata Luzak. Poza tym, czy nie przyjemniej się żyje, gdy wokół nas jest coraz mniej cierpiących, zaniedbanych zwierzaków…? W naszym domu tymczasowym przebywa w tej chwili 19 kotów. Wszystkie uratowane z ulicy lub innych okropnych miejsc. Połowa z nich to koty z różnych powodów nienadające się do adopcji, dlatego mają u nas dożywocie. Musimy je utrzymać i zapewnić leczenie. Karma i żwirek znikają w zastraszającym tempie. W lecznicy nasze koty są stałymi bywalcami, posiadają mniejsze lub większe problemy zdrowotne, a koszty badań, leków itp. przy takim stadzie znacznie przewyższają nasze możliwości finansowe. W miarę możliwości staramy się również pomagać kotom bezdomnym i wolnożyjącym poprzez dokarmianie i wyłapywanie na kastrację. W tej chwili pilnie potrzebujemy środków na zakup karmy dla naszych podopiecznych, ponieważ nasz zapas lada dzień się skończy... Mamy też parę miejsc, do których musimy dostarczyć karmę dla kotów na zimę, jak np. stadko działkowych kotów 94-letniego Pana Stefana z Targówka, które ogarnęliśmy pod względem leczenia i kastracji na początku tego roku i które wspieramy co jakiś czas karmą. Musimy też uzbierać niemałą kwotę na zapłatę faktur za leczenie naszych tymczasów, bez tego wszystkiego nie ruszymy z miejsca i nie damy rady dalej pomagać potrzebującym kotom... Bez Was nie damy rady podołać finansowo w utrzymaniu i leczeniu naszych podopiecznych, dlatego bardzo prosimy o wsparcie. Już niejednokrotnie przekonaliśmy się, że możemy na Was liczyć! Pamiętajcie, nawet drobne wpłaty są dla nas ogromną pomocą i będziemy za nie bardzo wdzięczni! Wolontariusze Bojkotu z Legionowa

pomoc kotom z legionowa