– Prawo o ruchu drogowym lub przepisom wydanym na jej podstawie, podlega karze grzywny do 3000 złotych albo karze nagany. Wysokość mandatu. Rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów z dnia 30 grudnia 2021 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie wysokości grzywien nakładanych w drodze mandatów karnych za wybrane rodzaje wykroczeń. W poniedziałek, 30 września, około godz. 15. doszło do kolizji na drodze krajowej nr 25 w miejscowości Buszkowo (gmina Koronowo). Ruch w kierunku Bydgoszczy sterowany jest wahadłowo, utrudnienia mogą potrwać ponad godzinę. Mandat na drodze wewnętrznej 2016. O tym, czy wjeżdżamy na drogę wewnętrzną powinien nas informować znak „Droga wewnętrzna”. Na drogach wewnętrznych nie obowiązują ogólne przepisy kodeksu drogowego. Kierowcy mogą prowadzić samochód bez prawa jazdy, rozmawiając przez telefon, czy parkować na chodnikach, ale tak by nie Każde zdarzenie na drodze to wg przepisów prawa „wypadek” Natomiast wypadek komunikacyjny czy drogowy to zdarzenie naruszające zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym, czego skutkiem jest zniszczenie mienia oraz śmierć jednego z jego uczestników lub obrażenia ciała z naruszeniem czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia Posty: 1. RE: Picie piwa w samochodzie nie na drodze wewnętrznej. Jest taki przepis który zabrania spożywania alkoholu przez pasażera w pojeździe na przednim siedzeniu. Czyli może pić nawet gdy prowadzisz i nie musi się chować ale tylko gdy siedzi z tyłu pojazdu.Więc najbezpieczniej jest usiąść z kolegą na tylnym siedzeniu. Droga jest w kształcie liry „y”. Z lewej górnej odnogi litery „y” ja cofałem a samochodów był ustawiony na środku skrzyżowania bokiem do mnie na drodze gminnej. Totalny brak oświetlenia w promieniu 500km, same pola jakie 30m obok las. Na drogach wewnętrznych można karać za niestosowanie się do znaków drogowych oraz za stworzenie zagrożenia. Jednak kolizja na drodze wewnętrznej, szczególnie jeśli ma to miejsce na parkingu, zwykle nie jest stworzeniem zagrożenia w ruchu. Tymczasem policjanci potrafią wręczyć sprawcy kolizji mandat, bez względu na status ulicy. mJPmCJl. Rok 2022 przyniósł sporę zmiany w tzw. taryfikatorze mandatów. Niewątpliwie zmiany są surowsze dla kierowców polskich dróg. W niniejszym artykule skupimy się na jednej ze zmian, w sytuacji gdy kierujemy pojazd na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu nie mając do tego uprawnień. Ustawodawca daje wyraz założeniu, zgodnie z którym po drodze powinni poruszać się wyłącznie kierujący posiadający uprawnienia do prowadzenia określonych kategorii pojazdów, zaś pojazdy te winny być dopuszczone do ruchu. Sytuacja jazdy bez uprawnień będzie miała miejsce, jeżeli np. będziemy prowadzić motocykl nie posiadając prawa jazdy kat. A, czy samochód osobowy nie posiadając prawa jady kat. B. Aktualnie treść art. 94 Kodeksu wykroczeń ( z 2021 r. poz. 2008) przedstawia się następująco: Art. 94. § 1. Kto na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu prowadzi pojazd mechaniczny, nie mając do tego uprawnienia, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny nie niższej niż 1500 złotych. § 3. W razie popełnienia wykroczenia, o którym mowa w § 1, orzeka się zakaz prowadzenia pojazdów. Niewątpliwie grzywna została zwiększona do poziomu nie niższego niż 1500 zł. Uprzednio najniższa grzywna to było zaledwie 20 zł. Co najbardziej dotkliwe oprócz grzywny, orzeka się zakaz prowadzenia pojazdów (bezwzględnie). W poprzedniej wersji przepisu wskazana była fakultatywna możliwość „można orzec zakaz prowadzenia pojazdów”. Stosownie do art. 29 § 1. Kodeksu wykroczeń § 1. Zakaz prowadzenia pojazdów wymierza się w miesiącach lub latach, na okres od 6 miesięcy do 3 lat. § 2. Orzekając zakaz prowadzenia pojazdów określa się rodzaj pojazdu, którego zakaz dotyczy. § 3. Zakaz, o którym mowa w § 1, obowiązuje od uprawomocnienia się orzeczenia. W drodze regulacji art. 29 § 2 KW ustawodawca nakłada na sąd obowiązek określenia kategorii pojazdu, którego prowadzenie objęto orzeczonym zakazem. Zarazem jednak takie ujęcie przepisu zdaje się pozostawiać sądowi znaczną swobodę w tym zakresie (zob. Z. Kocel-Krekora, Kary i środki karne, s. 101). Pojazdy można podzielić wedle konkretnego kryterium na (zob. Stefański, Zakres przedmiotowy terminowego, s. 23): 1)pojazdy lądowe, wodne i powietrzne (kryterium strefy ruchu); 2) pojazdy mechaniczne i niemechaniczne (kryterium napędu); 3) samochody osobowe i ciężarowe, ciągniki rolnicze, autobusy (kryterium przeznaczenia); 4) samochody ciężarowe o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 3,5 tony i samochody ciężarowe o dopuszczalnej masie całkowitej przekraczającej 3,5 tony (kryterium ładowności). W zakresie nałożenia mandatu karnego kompetenty jest funkcjonariusz Policji, natomiast zakaz prowadzenia pojazdów orzeka tylko i wyłącznie sąd. Zatem jeżeli będziemy prowadzić pojazd na drodze publicznej bez uprawnień nasza sprawa będzie miała swój finał w sądzie, gdzie sąd będzie orzekał zakaz prowadzenia pojazdów w przedziale od 6 miesięcy do 3 lat. Jak w każdej sprawie karnej, czy sprawie o wykroczenie, niezwykle istotny jest stan faktyczny, który wpływa na ocenę represji nałożonej na osobę która popełniła wykroczenie. Niestety prawo wykroczeń nie przewiduje możliwości warunkowego umorzenia postępowania, gdzie zakaz mógłby być orzeczony w mniejszym wymiarze aniżeli 6 miesięcy. Jednakże możemy próbować otrzymać zakaz prowadzenia pojazdów, na pojazd którym popełniliśmy wykroczenie (np. jechaliśmy motocyklem bez uprawnień, a posiadamy prawo jazdy na prowadzenie pojazdów mechanicznych o masie pojazdu nie przekraczającej 3,5 tony tj. kat B.).W każdej tego typu sprawie, możecie Państwo skorzystać z pomocy adwokata, który w ramach konsultacji prawnej wyjaśni wszelki tajniki popełnionego wykroczenia, a także może być Państwa obrońcą w ramach całego postępowania. Zapraszamy do kontaktu. Prowadzimy sprawy na ternie całego kraju. Dane teleadresowe kancelarii adwokackiej w Bielsku-Białej oraz filii w Andrychowie Autor: Przemysław Babiarz Adwokat Codziennie mijasz na swoim osiedlu bezmyślnie ustawione znaki drogowe? Nie jesteś sam. Taka sytuacja nie jest niestety wyjątkiem na polskich drogach. Dotyczy to zwłaszcza dróg wewnętrznych. Kto jest odpowiedzialny za drogi wewnętrzne? Zacznijmy od podstaw. Drogi wewnętrzne to drogi, drogi rowerowe, parkingi oraz place przeznaczone do ruchu pojazdów, niezaliczone do żadnej z kategorii dróg publicznych. Drogi wewnętrzne nie są zatem drogami publicznymi (gminnymi, powiatowymi, wojewódzkimi ani krajowymi). Łatwo się jednak pomylić ponieważ drogom wewnętrznym – tak jak publicznym – mogą zostać nadane oficjalne nazwy. Żeby ustalić czy mamy do czynienia z drogą publiczną czy z drogą wewnętrzną najprościej skontaktować się z zarządcą dróg gminnych (szerzej w tym wpisie) i zapytać o konkretną ulicę. Kontakt z urzędem nie będzie oczywiście potrzebny jeśli droga wewnętrzna zostanie prawidłowo oznakowana znakiem D-46 „droga wewnętrzna”, który oznacza początek ogólnodostępnej drogi niepublicznej, a dodatkowy napis umieszczony na znaku wskazywać będzie jej zarządcę. Drogi wewnętrzne mogą stanowić własność prywatną lub publiczną. Samo jednak przysługiwanie prawa własności do danej drogi wewnętrznej gminie czy Skarbowi Państwa nie sprawia, że mamy do czynienia z drogą publiczną. Konieczne jest jeszcze zaliczenie drogi wewnętrznej do odpowiedniej kategorii dróg publicznych w trybie i formie określonej w ustawie. Oznakowanie dróg wewnętrznych oraz zarządzanie nimi należy do zarządcy terenu, na którym jest zlokalizowana droga, a w przypadku jego braku – do właściciela tego terenu (art. 8 ust. 2 udp). Do tych podmiotów należy też zarządzanie ruchem na drogach wewnętrznych. Prawo o ruchu drogowym stanowi, że podmioty zarządzające drogami wewnętrznymi, ustalając organizację ruchu na tych drogach stosują znaki i sygnały drogowe oraz zasady ich umieszczania obowiązujące na drogach publicznych. Koszt oznakowania drogi wewnętrznej ponosi jej zarządca (art. 10 ust. 10a prd). Jak walczyć z nieprawidłowym oznakowaniem dróg wewnętrznych? Najlepiej zacząć od poinformowania zarządcy o zauważonych nieprawidłowościach (mailem, telefonicznie lub pisemnie). Jeśli to nie pomoże, a nasza droga wewnętrzna położona jest w „strefie ruchu” lub „strefie zamieszkania” życzliwego maila posyłamy również do wojewody, który sprawuje nadzór nad zarządzaniem ruchem. Wojewoda może nakazać zmianę organizacji ruchu ze względu na ważny interes ogólnospołeczny. Ustawodawca przewidział też swoistego bata na zarządców dróg wewnętrznych w postaci art. 85a Kodeksu wykroczeń. Przepis ten przewiduję karę na nieprawidłowe oznakowanie dróg wewnętrznych. Art. 85a. § 1. Kto narusza przepisy dotyczące sposobu znakowania dróg wewnętrznych, podlega karze grzywny. § 2. Tej samej karze za czyn określony w § 1 podlega ten, kto zlecił wadliwe dokonanie tej czynności. Popełnienie powyższego wykroczenia może nastąpić w szczególności przez: zastosowanie znaków nieprzewidzianych w obowiązujących przepisach; wykorzystanie znaków o wymiarach lub kolorystyce niezgodnej z przepisami; postawieniu znaku w niewłaściwym miejscu, w nieodpowiedniej odległości lub wysokości Zawiadomienie policji lub straży miejskiej o możliwości popełnienia powyższego wykroczenia powinno doprowadzić do zweryfikowania czy znaki zostały prawidłowo ustawione. Należy jednak zaznaczyć, że oznakowanie połączeń dróg wewnętrznych z drogami publicznymi oraz utrzymanie urządzeń bezpieczeństwa i organizacji ruchu, związanych z funkcjonowaniem tych połączeń, należy do zarządcy drogi publicznej (art. 8 ust. 4 udp). Zarządca dróg publicznych nie ponosi odpowiedzialności z art. 85a Kodeksu wykroczeń. Odszkodowanie za wadliwe oznakowanie drogi wewnętrznej Zarządca drogi wewnętrznej, który nieprawidłowo oznakował drogę wewnętrzną ponosi nie tylko odpowiedzialność za wykroczenie, ale może także ponosić odpowiedzialność cywilnoprawną wobec osób poszkodowanych na skutek swojego zaniedbania. Dlatego też jeśli uczestniczyliśmy w wypadku drogowym lub zdarzeniu drogowym na drodze wewnętrznej warto sprawdzić czy droga ta była prawidłowa oznakowana. Mandat za kolizję może być naprawdę dotkliwy. Kierowcy grozi nawet 6 punktów karnych! Czy zatem zawsze warto wzywać policję? Kolizja drogowa: co zrobić? Rosnące z roku na rok natężenie ruchu na polskich drogach sprawia, że każdego roku nad Wisłą ma miejsce blisko 440 tysięcy kolizji drogowych. Co w ich przypadku powinni zrobić kierowcy? Tak naprawdę mają dwa wyjścia. spisanie oświadczenia: sprawca przyznaje się w nim do winy, wskazuje okoliczności, miejsce i czas zdarzenia, określa dane swojego pojazdu i pojazdu poszkodowanego oraz podaje informacje dotyczące polisy OC. wezwanie policji na miejsce zdarzenia: funkcjonariusze rozsądzają o winie, spisują raport i wlepiają sprawcy mandat za spowodowanie kolizji. Kiedy kolizja drogowa powinna zakończyć się obecnością policji? Przede wszystkim wtedy, gdy sprawca nie przyznaje się do winy, ewentualnie zbiegł z miejsca zdarzenia. Przypadki bezsporne warto kończyć oświadczeniem - to rozwiązanie szybsze (czasami na patrol trzeba czekać kilkadziesiąt minut) i tańsze dla sprawcy (mandat za kolizję na parkingu czy w innym miejscu nie jest wtedy konieczny). Mandat za spowodowanie kolizji: ile wynosi? A więc ile wynosi mandat za spowodowanie kolizji? Taryfikator nie przewiduje sztywnej wartości kary - funkcjonariusze mogą skorzystać z wartości określonych widełkami. Sprawca może otrzymać grzywnę wynoszącą od 200 do nawet 500 złotych. Na tym jednak nie koniec, bo do jego konta dopisane zostaną też punkty karne. Tych będzie aż 6. Skąd tak wysoka sankcja? W końcu efektem kolizji jest spowodowanie zagrożenia. W tym punkcie warto odróżnić kolizję od wypadku - szerzej opowiemy o tym w dalszej części materiału. W kolizji główne szkody dotyczą kwestii majątkowych. W przypadku wypadku musi dojść do naruszenia czynności narządu ciała. W takim przypadku sprawca dostanie nie tylko mandat. W skrajnym przypadku podlega karze pozbawienia wolności Mandat za kolizję na parkingu. W każdym przypadku? Ile wynosi mandat za kolizję na parkingu? No i tu sprawa zaczyna się komplikować. Czemu? Bo mandat musi wlepić policja, a policjanci mogą interweniować tylko wtedy, gdy do zdarzenia dojdzie na drodze publicznej. W skrócie, jeżeli parking przed marketem nie będzie oznaczony jako strefa ruchu, patrol najprawdopodobniej nie pojawi się wcale. Jak wtedy powinna zakończyć się kolizja na parkingu? Mandatu nie będzie, ale powinno pojawić się oświadczenie spisane między prowadzącymi. Jeżeli nie dojdą oni do porozumienia, pozostaje sąd cywilny. Kolizja na parkingu: art. 86 par. 1 Kodeksu wykroczeń: Kto na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu, nie zachowując należytej ostrożności, powoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Identyczna sytuacji dotyczy scenariusza, w którym zdarzy się kolizja na parkingu podczas cofania. Mandat w tym przypadku nie jest taki oczywisty - bo i funkcjonariusze nie zawsze mogą interweniować. Kolizja drogowa: kiedy sprawa w sądzie? Nie zawsze mandat stanowi finał, którym kończy się kolizja drogowa. Sprawa w sądzie również jest możliwa. W jakim przypadku? Przede wszystkim wtedy, gdy sprawca nie przyznaje się do winy i odrzuca wnioski funkcjonariuszy - odmawia przyjęcia mandatu za spowodowanie kolizji. Na taki krok warto jednak zdecydować się przede wszystkim wtedy, gdy kierujący ma realną szansę na udowodnienie braku swojej winy. Szczególnie że konsekwencje będą dużo poważniejsze! Kolizja drogowa: kiedy sprawa w sądzie pójdzie nie po myśli sprawcy, może otrzymać nawet 5000 złotych grzywny oraz zakaz prowadzenia pojazdów na okres od 6 miesięcy do 5 lat. Kolizja a wypadek: jakie są różnice? Do wypadku drogowego dochodzi wtedy, gdy w wyniku zderzenia pojazdów jeden z uczestników został ranny lub poniósł śmierć. Dużo poważniejsze skutki sprawiają, że wypadek nie kończy się jak kolizja drogowa. Sprawa w sądzie jest tu konieczna. Powód? Sprawca wypadku popełnia nie wykroczenie, a przestępstwo. Tym samym mandat za stłuczkę to dopiero początek. Sprawca musi być też ścigany z urzędu. Kara? Pozbawienie wolności do lat 8 lub 12 (jazda pod wpływem alkoholu). Poza tym sąd może orzec zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Poszkodowani w wypadku muszą mieć lekkie lub średnie obrażenia, przy czym ich skutki powinny być odczuwalne przez ponad 7 dni. Kolizja drogowa: kiedy sprawa w sądzie się nie pojawi? Gdy sprawca jest osobą najbliższą poszkodowanemu. Ściganie odbywa się bowiem na wniosek poszkodowanego. Ten może odmówić. W takim przypadku postępowanie identycznie jak w przypadku kolizji zakończy się na mandacie. Chcesz dowiedzieć się więcej, sprawdź » Wjeżdżając na drogę wewnętrzną nie zastanawiamy się zazwyczaj, jakie przepisy na niej obowiązują, po prostu jedziemy. W gruncie rzeczy zawiłości prawa podczas jazdy drogą wewnętrzną zazwyczaj nie obchodzą nas, zwłaszcza że ryzyko spotkania przypadkowej kontroli drogowej na drodze wewnętrznej jest zerowe. Jeśli jednak dojdzie do kolizji, wypadku z pieszym albo do zniszczenia infrastruktury (gdy np. wjedziemy w płot), robi się drogi publicznej z drogą wewnętrzną nie jest formalnie skrzyżowaniem, co ma wpływ na zasady panujące także "na zewnątrz" drogi wewnętrznej. Wyobraźmy sobie sytuację, gdy szukamy miejsca do parkowania, a na danym odcinku obowiązuje zakaz zatrzymywania się wyrażony znakiem. Mijamy skrzyżowanie – i już możemy parkować, o ile tylko jest miejsce – w końcu skrzyżowanie odwołuje wspomniany znak zakazu. Tymczasem – jeśli minęliśmy "skrzyżowanie" z drogą wewnętrzną, to formalnie skrzyżowania nie było i znak zakazu zatrzymywania się obowiązuje dalej. Takie "skrzyżowanie" nie odwołuje też ograniczeń prędkości i innych znaków zakazu. Konsekwencją tego, że, takie przecięcie dróg nie jest skrzyżowaniem jest też to, że ilekroć wyjeżdżamy z drogi wewnętrznej na drogę publiczną, powinniśmy zachować się tak, jakbyśmy włączali się do ruchu – a więc ustąpić pierwszeństwa wszystkim pojazdom i pieszym poruszającym się drogą publiczną. Foto: Wojciech Denisiuk / Auto Świat Wyjeżdżając z drogi wewnętrznej na drogę publiczną, włączamy się do ruchu Kiedy jestem na drodze wewnętrznej? Co do zasady droga wewnętrzna oznaczona jest znakami – wjazd białą tablicą z napisem "Droga wewnętrzna", a wyjazd (koniec) z drogi wewnętrznej białą tablicą z przekreślonym napisem "Droga wewnętrzna". Ale to nie wszystko, bo zgodnie z Ustawą o drogach publicznych: W praktyce oznacza to, że każda droga, która jest "nie-wiadomo-jaką-drogą" może być uznana za drogę wewnętrzną choćby na potrzeby ukarania sprawcy niebezpiecznej sytuacji. Nie jest bowiem prawdą, że na drodze wewnętrznej można wszystko. Warto też wiedzieć, że co do zasady na drodze wewnętrznej, która nie jest strefą ruchu czy strefą zamieszkania, nie powinno być znaków drogowych. Mogą być tablice przypominające znaki drogowe (np. zakaz zatrzymywania się wymalowany na białej tablicy w rozmiarze mniejszym niż mają normalne znaki), których przestrzeganie nie jest jednak egzekwowane przez policję czy straż miejską. Jakie przepisy obowiązują na drodze wewnętrznej? Znakomita większość przepisów drogowych nie obowiązuje na drodze wewnętrznej, o czym mówi wprost Kodeks drogowy: A zatem można przyjąć, że na drodze wewnętrznej łamiemy przepisy ruchu drogowego wtedy, gdy wywołujemy bezpośrednie niebezpieczeństwo (paragraf się znajdzie). Natomiast np. zaparkowanie za ustawionym przez zarządcę tej drogi zakazem zatrzymywania się nie jest wykroczeniem, możemy jedynie popaść w konflikt z zarządcą (właścicielem) tej drogi – chyba że nasze zachowanie spowodowało zagrożenie. . Zbyt szybka jazda (nie mówimy przy tym o przekraczaniu konkretnych ograniczeń prędkości), która mogłaby być niebezpieczna dla pieszych, którzy po takiej drodze chodzą, może skończyć się grzywną nałożoną przez sąd, gdyż zagraża "bezpieczeństwu osób". Ale już dyskusyjne jest, czy na takiej drodze obowiązują ogólne zasady pierwszeństwa (np. pierwszeństwo dla nadjeżdżających z prawej strony). Przepis mówi, iż na drodze wewnętrznej obowiązują zasady ruchu drogowego "w zakresie koniecznym dla uniknięcia zagrożenia bezpieczeństwa osób" . A zatem w sytuacji, gdy nasz brak ostrożności mógłby zagrażać czyjemuś zdrowiu, narażamy się na odpowiedzialność karną. Co innego jednak odpowiedzialność karna, a co innego cywilna (chodzi o to, kto miałby odpowiadać za porysowane zderzaki). Kolizja na drodze wewnętrznej, nawet w warunkach pozornie oczywistych (ktoś nie ustąpił nadjeżdżającemu z prawej), może zostać rozstrzygnięta dopiero przed sądem, chyba że ktoś oświadczy, że jest winny. Szansa na to, że przyjedzie policja i ukarze jednego z uczestników ruchu mandatem, nie jest duża. Podobnie jeśli ktoś, kto nie ma prawa jazdy, przestawia samochód na drodze wewnętrznej, za sam fakt nieposiadania prawa jazdy raczej nie zostanie ukarany. Ale jeśli na drodze wewnętrznej spowodujemy zagrożenie – wtedy grozi nam użycie artykułu z Kodeksu Wykroczeń: Po pijanemu za kółkiem na drodze wewnętrznej: legalnie? Foto: Istockphoto Jazda po pijanemu, jeśli jest potencjalne ryzyko spotkania innego uczestnika drogi, jest przestęstwem Prowadzenie po pijanemu pojazdu po jakiejkolwiek drodze, która jest w jakikolwiek sposób otwarta dla osób z zewnątrz, jest przestępstwem, o czym mówi Kodeks karny: Tego typu spory rozstrzygały już w przeszłości różne sądy, a sedno tych rozstrzygnięć jest następujące: jeśli samochodem, skuterem, quadem czy innym pojazdem ktoś jeździ po pijanemu na swoim terenie, który jest ogrodzony i nie ma szans na spotkanie w takim miejscu z przypadkową osobą, to może sobie jeździć. Ale kierowanie pod wpływem na drodze wewnętrznej, po której poruszają się inni uczestnicy ruchu, jest przestępstwem. Mało tego: w przeszłości sądy skazywały za kierowanie po pijanemu nawet na drodze leśnej, gdyż sędziowie doszli do wniosku, że po śladach widocznych na zdjęciu widać, iż droga jest uczęszczana i należy ją uznać za drogę wewnętrzną, na której odbywa się "ruch lądowy". Reasumując... Nie jest tak, że – w przeciwieństwie do drogi publicznej – na drodze wewnętrznej każde niemal zachowanie kierowcy jest regulowane przepisami. Nie za wszystko, co na drodze publicznej jest wykroczeniem, można dostać mandat na drodze wewnętrznej. Ale z przepisów wynika jednoznacznie nakaz zachowania ostrożności na drodze wewnętrznej, za którego brak możemy zostać ukarani, gdy coś się stanie albo wtedy, gdy ktoś poczuje się przestraszony naszym zachowaniem i doniesie o nim policji. Wyjątki to strefy ruchu i strefy zamieszkania wyznaczone na drogach wewnętrznych, gdzie obowiązują jednoznaczne przepisy – ale to już inny temat. Foto: Auto Świat Strefa zamieszkania – tu obowiązują jednoznaczne przepisy, o których mówi Kodeks drogowy Czas upływa, a w WORD-ach cały czas bezprawie. Oto przykład jak "ekspert" obwinia NIEWINNEGO. Rok 2009. Radom. RONDO Dmowskiego. Robert C. (2) wjechał z ulicy Kwiatkowskiego i jechał prawą stroną jezdni z zamiarem zjazdu w Aleję Grzecznarowskiego prowadzącą do M-1. Na wysokości zjazdu w ulicę Kwiatkowskiego prowadzącą do dworca kolejowego w jego samochód uderzyło audi (1) które jechało od strony M-1 z zamiarem jazdy w kierunku dworca PKP, co pokazano na szkicu dołączonym do artykułu. Sprawa została skierowana do sądu grodzkiego, a ten nałożył na kierowcę pojazdu (2) mandat w wysokości 200 złotych. Rober C. uważając, że jest niewinny odwołał się od decyzji sądu ..... (286-3) Poniżej pokazałem RONDO Dmowskiego w Radomiu, które w całości jest jednym "skrzyżowaniem o ruchu okrężnym" w rozumieniu znaku C-12, równoważnym pod względem zasad ruchu z dwupasowym placem typu RONDO na którym obowiązuje RUCH OKRĘŻNY. UWAGA: Czerwoną czcionką dodałem mój komentarz. Redakcja “Echa Dnia Radom” poprosiła o opinię dwóch radomskich "ekspertów" ruchu drogowego. Pierwszym był inż. transportu Marian Witkowski, instruktor i wykładowca przepisów o ruchu drogowym, członek Zespołu do spraw Poprawy Bezpieczeństwa w Ruchu Drogowym, były egzaminator WORD w Radomiu . Według niego, Robert C. popełnił aż trzy wykroczenia i jest sprawcą zaistniałej kolizji, zaś kierująca samochodem audi jest całkowicie niewinna. Drugim był inż. specjalista bezpieczeństwa ruchu drogowego Bogumił Leśniewski, ekspert BRD, koordynator podprogramu "Bezpieczny i Racjonalny Ruch Drogowy", wiceprzewodniczący Zespołu do spraw Poprawy Bezpieczeństwa w Ruchu Drogowym w Radomiu. Ten, "ekspert" uznał dla odmiany, że Robert C. popełniając wykroczenia w ruchu drogowym (zajęcie na wlocie niewłaściwego pasa ruchu, skręt w lewo z prawego pasa ruchu i brak sygnalizowania tego zamiaru) jest współwinnym, zaś winną kolizji jest kierująca pojazdem (1), która opuszczając skrzyżowanie nie ustąpiła pierwszeństwa nadjeżdżającemu z jej prawej strony pojazdowi (2). Jak wspomniano na wstępie Sąd grodzki uznał, tak jak to uczynił "ekspert" Marian Witkowski, całkowitą winę Pana Roberta C. kierującego pojazdem (2) i ukarał go za to mandatem w wysokości 200 złotych. Niewiele w stosunku do tego co proponowali policjanci, zapewne po to by obwiniony zgodził się z wyrokiem nie dochodząc sprawiedliwości dał sądowi święty spokój. Pewny swej niewinności obwiniony odwołał się od decyzji sądu. Postąpił zupełnie słusznie, gdyż zgodnie z obowiązującym prawem nie dość, że nie był sprawcą kolizji to na dodatek nie popełnił ani jednego wykroczenia. Jedynym sprawcą kolizji była prowadząca audi (1) a obwiniony niesłusznie kierowca pojazdu (2) nie był w stanie temu zapobiec. --------- Jak to możliwe, że w praworządnym kraju w którym obowiązuje wszystkich ustawa Prawo o ruchu drogowym, co do zasady zgodna z obowiązującą Polskę, tak jak i innych jej sygnatariuszy, Konwencją wiedeńską o ruchu drogowym, panoszy się niczym nieskrepowana swoboda w promowaniu bezprawia przez niby biegłych i ekspertów od BRD oraz niby bezstronnych i sprawiedliwych policjantów i sędziów? Tych niedowiarków którzy lubią czytać zapraszam do lektury, a tych mniej wytrwałych na stronę gdzie pokazałem interwencję stołecznej drogówki w identycznej sprawie ze zgoła odmiennym finałem. Tam Pani jadąca pasem wewnętrznym usiłując skręcić w prawo z naruszeniem art. zabraniającego zupełnie tego manewru z innego pasa nic leżący przy prawej krawędzi jezdni miała bliskie spotkanie z jadącym okrężnie biegnącym zewnętrznym pasem ruchu miejskim autobusem. W efekcie Pani została ukarana mandatem karnym w wysokości 450 zł i na dodatek "zarobiła" 6 PK. Ten sam kraj, to samo prawo, ta sama sprawa a kary całkowicie odmienne nie tylko co do wysokości ale i osoby sprawcy. Bezprawie w majestacie prawa! Oto rozmowa z Marianem Witkowskim: Izabela Gajewska (“Echo Dnia”): Jak bezpiecznie jeździć po rondach? Marian Witkowski (ekspert): Trzeba zacząć od znajomości definicji. Skrzyżowanie jest to przecięcie się w jednym poziomie dróg mających jezdnię, ich połączenie lub rozwidlenie, łącznie z powierzchniami utworzonymi przez takie przecięcia, połączenia lub rozwidlenia. Rondo to skrzyżowanie w ruchu okrężnym. Akurat to rondo ma dwa pasy ruchu, czyli podłużne pasy jezdni wystarczające do ruchu jednego rzędu pojazdów wielośladowych, oznaczone lub nieoznaczone znakami drogowymi. Kierowca tłumaczył się, że ruch na rondzie odbywa się wokół wyspy, w jednym kierunku. To nieprawda, bo to skrzyżowanie, na którym przecinają się kierunki jazdy, a ruch odbywa się nie w jednym kierunku, tylko na odcinku jednokierunkowym. Zatem nie przestrzegał artykułu 22 prawa o ruchu drogowym, który brzmi: Kierujący pojazdem może zmienić kierunek jazdy lub zajmowany pas ruchu tylko z zachowaniem szczególnej ostrożności. Kierujący pojazdem jest obowiązany zbliżyć się: do prawej krawędzi jezdni - jeżeli zamierza skręcić w prawo, do środka jezdni lub na jezdni o ruchu jednokierunkowym do lewej jej krawędzi - jeżeli zamierza skręcić w lewo. To pierwsze wykroczenie, które popełnił kierowca.* *) 1. Określenie skrzyżowanie w art. ustawy Prawo o ruchu drogowym to nazwa miejsca na drodze co jest niezbędne do opisu zasad ruchu w tym miejscu lub z tym miejscem związanym. Tak jak zacytował to bez zrozumienia Pan Witkowski jest to miejsce na drodze (art. w którym przecinają się ze sobą w jednym poziomie, łączą lub rozwidlają zwykle dwie drogi (art. posiadające jezdnie (art. tworząc ze sobą wspólne powierzchnie będące integralną częścią i warunkiem koniecznym dla nazwania takiego miejsca "skrzyżowaniem" W ROZUMIENIU ZASAD RUCHU. Tak rozumianym skrzyżowaniem jest więc pojedynczy obiekt na którym krzyżują się ze sobą zwykle dwie drogi i jeśli nie jest kierowane lub nie jest skrzyżowaniem o ruchu okrężnym nie wolno na nim wyprzedzać pojazdów silnikowych. Nie chodzi tu wcale o PLAC, nawet ten typu RONDO, gdyż jest on obiektem budownictwa drogowego a nie miejsce na drodze będący pod względem zasad ruchu obiektem złożonym. 2. Nie każe jednopoziomowe skanalizowane wyspą środkową skrzyżowanie dróg publicznych, w tym także w formie ronda jest w rozumieniu prawa "skrzyżowaniem zorganizowanym wg zasad ruchu okrężnego", czyli takim na którym z mocy nakazu znaku C-12 obowiązują kierujących zasady RUCHU OKRĘŻNEGO. 3. Skrzyżowanie o którym jest tu mowa" to obiekt infrastruktury drogowej na wlotach którego nie ma strzałek kierunkowych P-8 i znaków F-10 a pasy ruchu biegną, tak jak jego jezdnia, jednokierunkowo dookoła wyspy czyli okrężnie tak jak pokazuje to piktogram znaku C-12. Ruch na jego jezdni odbywa się przeciwnie do ruchu wskazówek zegara a zmiana kierunku jazdy wymagająca zastosowania się kierującego do art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym następuje jedynie na wylotach i jest zawsze skrętem w prawo (art. i art. z okrężnie biegnącej jezdni na jezdnię drogi wylotowej. Ilość pasów ruchu nie zmienia tych znanych od ponad wieku zasad ruchu okrężnego. 4. Kierujący pojazdem (2) nie popełnił zatem wykroczenia, gdyż miał ustawowy obowiązek wjazdu prawym pasem ruchu i kontynuowania dotychczasowej jazdy na wprost okrężnie biegnącą jezdnią "skrzyżowania zorganizowanego wg zasad ruchu okrężnego" jadąc przy jej prawej krawędzi (art. czyli zewnętrznym pasem ruchu. Kierujący pojazdem (2) zajął zatem właściwy pas ruchu zarówno na wlocie jak i na okrężnie biegnącej jezdni. Izabela Gajewska (“Echo Dnia”): Nie zajął odpowiedniego pasa ruchu. Czy Pana zdaniem nie przestrzegał jeszcze jakichś przepisów? Marian Witkowski (ekspert): Trzeba także stosować się do znaków przy jezdni pamiętając, że znak pionowy umieszczony przy prawej stronie jezdni dotyczy wszystkich pasów ruchu. Przed tym rondem są dwa znaki: ustąp pierwszeństwa przejazdu (A-7) i ruch okrężny (C-12). Pierwszy znak mówi nam o tym, że pierwszeństwo na drodze ma ten pojazd, który pierwszy wjechał na skrzyżowanie. Mając na uwadze długość drogi, jaką pokonały oba pojazdy do momentu kolizji, pierwsza na jezdni ronda musiała być kobieta w samochodzie numer (1), zatem kierowca (2) nie ustąpił jej pierwszeństwa.* *) Godne pożałowania wymysły "eksperta"nie mającego zupełnego pojęcia czym jest ruch okrężny i wg jego zasad zorganizowane skrzyżowanie z wyspą środkową. Znak A-7 w towarzystwie znaku C-12 oznacza tylko tyle, że pierwszeństwo NA WLOCIE ma pojazd który zbliża się do tego wlotu z lewej strony będąc już na okrężnie biegnącej jezdni "skrzyżowania zorganizowanego wg zasad ruchu okrężnego" a nie który pierwszy wjechał na to skrzyżowanie, że o rozumieniu pierwszeństwa na takim obiekcie jak na pojedynczym skrzyżowaniu równorzędnym nie wspomnę. Do kolizji nie doszło na wlocie a znak A-7 dotyczy tylko wlotu i to obu pasów ruchu. Oba pojazdy poruszały się więc równolegle biegnącymi pasami ruchu a więc także równolegle względem siebie w obrębie wylotu. A jeśli tak to kierująca pojazdem (1) nie miała nadjeżdżającego z prawej strony względem siebie więc jedyne co mogła zrobić to najpierw zmienić wewnętrzny pas ruchu na zewnętrzny ustępując pierwszeństwa jadącemu nim kierującemu pojazdem (2). Nie miała zatem prawa skręcić w prawo z wewnętrznego pasa ruchu wprost na lewy pas ruchu drogi wylotowej gdyż zabrania tego art. art. Nie może być zatem mowy o wykroczeniu kierującego pojazdem (2) który poruszał się okrężnie biegnącą jezdnią nie zmieniając nawet pasa ruchu. Przypuszczam też, że jeśli kolizja zdarzyła się w tym miejscu ronda, to kierowca numer dwa musiał w pewnym momencie wyprzedzać panią z prawej strony. I to jest trzecie wykroczenie. Kierowca nie przestrzegał artykułu 24, mówiącego, że wyprzedzanie z prawej strony na obszarze zabudowanym jest możliwe tylko na jezdni o wyznaczonych pasach ruchu. * *) Dociekanie kto w którym momencie wjechał na jezdnię ronda zorganizowanego wg zasad ruchu okrężnego i kto ewentualnie kogo wyprzedzał jest tu nie tylko pozbawione sensu prawnego to na dodatek nie jest możliwe do określenia i nie ma żadnego znaczenia w tej sprawie. Kierująca osobowym audi (1) nie korzystała z dobrodziejstwa art. dotyczącego długich pojazdów a i tak miałaby obowiązek zachowania szczególnej ostrożności (art. p,r,d,) a to ona uderzyła w lewy bok jadącego równolegle obok niej pojazdu (2). Zachowanie kierującej pojazdem 1 było jak najbardziej właściwe. Kobieta miała prawo przypuszczać, zgodnie z artykułem 4, że kierowca 2 zna przepisy ruchu drogowego i będzie ich przestrzegał. Jeśli jechałby zgodnie z przepisami, nie doszłoby do kolizji.* *) Beznadziejny przypadek braku wiedzy u instruktora i wykładowcy zasad ruchu drogowego, byłego państwowego egzaminatora. Jest dokładnie odwrotnie. To kierująca nie rozumie obowiązujących przepisów prawa. Gdyby kierująca pojazdem (1) nie tylko je znała ale także rozumiała i przestrzegała, to zamierzając opuścić "skrzyżowanie o obowiązującym na nim ruchu okrężnym" najpierw zmieniłaby pas ruchu na zewnętrzny (art. i by zająć miejsce przy prawej krawędzi okrężnie biegnącej jezdni i dopiero z niego skręciła w prawo na drogę wylotową (art. i Niestety dla "eksperta" ważniejsze od prawa ustawowego jest, obowiązujące po dziś dzień bezprawnie w WORD, prawo korporacyjne made in Drexler&Drozd, wg którego znak C-12 to jedynie symbol ronda i odpowiednik znaku C-9, a "skrzyżowanie o ruchu okrężnym" to każde z wyspą na środku na którym skręca się w lewo, w prawo i jedzie na wprost do wylotu nawet wtedy gdy pasy ruchu wcale nie biegną na wprost do wylotów a jedynie okrężnie. A teraz rozmowa ze znanym z Internetu Bogumiłem Leśniewskim: "Echo Dnia": Jakie są podstawowe zasady poruszania się na rondach dwupasmowych? - "Ekspert" Wjeżdżając na rondo dwupasmowe, należy zająć właściwy pas ruchu, zgodny z kierunkiem jazdy. Skręcając w lewo lub zawracając na rondzie trzeba zająć lewy pas ruchu. Pan Robert jechał prawym pasem, popełnił więc wykroczenie, bo poruszał się po pasie niezgodnym z kierunkiem jazdy, ale nie jest sprawcą tej kolizji.* *) Rondo Dmowskiego nie jest rondem w rozumieniu prawa, bo takie określenie w prawie nie występuje, więc jako takie nie ma prawa być używane do jego opisu. Rondo Dmowskiego w Radomiu jest dwupasowym jednopoziomowym skrzyżowaniem z wyspą środkową zorganizowanym wg zasad ruchu okrężnego na którym pasy ruchu (art. będące podłużnymi pasami jezdni (art. biegną tak jak ona okrężnie, czyli dookoła wyspy. Przy takim układzie pasów ruchu nie można skręcić z okrężnie biegnącej jezdni w lewo, co jest ideą tego rozwiązania komunikacyjnego, a zmiana kierunku jazdy następuje tylko na wylotach i jest zawsze skrętem w prawo (art. i art. Kierujący pojazdem (2) nie skręcał więc w lewo w rozumieniu art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym lecz kontynuował jazdę na wprost przy prawej krawędzi okrężnie biegnącej jezdni (art. i to nawet bez opuszczania pas ruchu którym się poruszał. Nie popełnił więc żadnego wykroczenia. To "ekspert" nie ma pojęcia co znaczy "skrzyżowanie o ruchu okrężnym" oraz okrężnie zorganizowany obiekt infrastruktury drogowej w postaci placu, dyspozycja znaku C-12, czym są zasady "ruchu okrężnego" i co jest w rozumieniu prawa "skrzyżowaniem". Pasy ruchu nie biegną tu od wlotu do wylotu, a okrężnie tak jak pokazuje to piktogram znaku "ruch okrężny". Podstawowa zasada to ustąpić pierwszeństwa pojazdowi z prawej strony albo zmieniając pas ruchu. "Echo Dnia": Ale rondo Dmowskiego nie ma wyznaczonych pasów ruchu. "Ekspert" Nie zmienia to faktu, że na jezdni ronda mieszczą się dwa samochody, więc zgodnie z prawem o ruchu drogowym, mamy dwa pasy ruchu. Jeśli namalowane byłyby pasy, to kierowca będący na lewym pasie, widzi, że zmienia pas ruchu. Artykuł 22 mówi wyraźnie: kierujący pojazdem może zmienić kierunek jazdy lub zajmowany pas ruchu tylko z zachowaniem szczególnej ostrożności. Kierujący pojazdem, zmieniając zajmowany pas ruchu, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa pojazdowi jadącemu po pasie ruchu, na który zamierza wjechać, oraz pojazdowi wjeżdżającemu na ten pas ruchu z prawej strony. To znaczy, że chcąc opuścić jezdnię ronda, przy zmianie pasa ruchu, musimy bezwzględnie ustąpić pierwszeństwa pojazdom jadącym na sąsiednim pasie, na który lub przez który musimy przejechać. Nie jest istotne, czy pasy są wyznaczone, czy nie.* *) Nie ma w polskim i międzynarodowym prawie, poza art. przyzwolenia na pozaustawowe bezprawne wymysły pseudo ekspertów jakim jest OPUSZCZENIE JEZDNI RONDA PRZY ZMIANIE PASA RUCHU, czyli skręt w prawo z pasa wewnętrznego bezpośrednio na drogę wylotową z przejazdem w poprzek pasa zewnętrznego. Taki manewr jest bardzo niebezpiecznym naruszeniem obowiązującego prawa (art. i przyczyną kolizji oraz wypadków na bezpiecznych ze swej natury "skrzyżowaniach zorganizowanych wg zasad ruchu okrężnego". Jest to zabroniona prawem zmiana kierunku jazdy w prawo bez uprzedniego zbliżenia się do prawej krawędzi jezdni. Bezpośredni zjazd z wewnętrznego pasa ruchu jest zatem prawnie zabroniony nawet wtedy gdy pasem zewnętrznym nie porusza się żaden pojazd lub gdy skręcający ustąpi pierwszeństwa jadącemu tym pasem, gdyż jedyne co może wtedy zrobić to zmienić pas ruchu na zewnętrzny i dopiero po zakończeniu tego manewru i wyłączeniu prawego kierunkowskazu zasygnalizować zamiar i skręcić w prawo na drogę wylotową. Ideą RUCHU OKRĘŻNEGO jest zarówno wyeliminowanie manewru skrętu w lewo jak i krzyżowanie się kierunków jazdy na wylotach. Nie ma tu jadącego z prawej gdyż pojazdy jadą okrężnie równolegle względem siebie. Niestety tego nie wiedzą niedouczeni egzaminatorzy WORD, gdyż obowiązuje ich prawo korporacyjne made in Drozd & Drexler z takimi właśnie wymysłami Zbigniewa Drexlera jak "niemal równoczesne skręcanie ze zmianą pasa ruchu". A Instruktorzy OSK uczą wg wymagań egzaminatorów, co wykazano na początku tego opracowania w rozmowie z Panem Witkowskim. "Echo Dnia": Pani, która uczestniczyła w kolizji, wymusiła pierwszeństwo. "Ekspert" kierowcom wydaje się, że pani pierwsza była na rondzie, więc miała pierwszeństwo. Nie wiadomo, kto pierwszy wjechał na rondo. Jeśli kolizja miałaby miejsce przy wjeździe na rondo, to wina leżałaby po stronie Roberta C., zgodnie z tym, że wjeżdżając na rondo, należy ustąpić pierwszeństwa pojazdom znajdującym się już na jezdni ronda.* *) Ci niektórzy kierowcy to zapewne, tak jak M. Witkowski, członkowie Zespołu do spraw Poprawy Bezpieczeństwa w Ruchu Drogowym w Radomiu, którego Bogumił Leśniewski jest WICEPRZEWODNICZĄCYM. Kierująca samochodem audi (1) skręcając w prawo bezpośrednio z wewnętrznego pasa ruchu naruszyła art. i art. a jeżeli bezpodstawnie uważała, że jedzie na wprost do zjazdu i nie włączyła prawego kierunkowskazu sygnalizującego zamiar zmiany pas ruchu na zewnętrzny, gdyż taki manewr był tu prawnie dozwolony, to także art. i czym przyczyniła się jako jedyny sprawca do zdarzenia drogowego jakim była kolizja z prawidłowo poruszającym się na zewnętrznym pasie ruchu pojazdem (2). Wbrew twierdzeniom "eksperta" kierujący pojazdem (2) nie skręcał w lewo z prawego pas ruchu, gdyż nie biegł on na wprost do zjazdu a jedynie okrężnie więc jechał bez zmiany kierunku jazdy i pasa ruchu w rozumieniu art. 22 okrężnie biegnącą jezdnią na lewą, w stosunku do wjazdu, stronę ronda Dmowskiego by tam skręcić w prawo na drogę prowadzącą do

kolizja na drodze wewnętrznej art